Ułożyłem sobie listę 21 najważniejszych dla mnie wykonawców i ich utworów w kategorii rocka progresywnego (w tym art. rocka i symfonicznego). Listę subiektywną, czyli zestaw utworów, do których wracam. Pomijam zatem wiele rockowych dzieł wybitnych (a takich jest, moim zdaniem, niemało), które już nie wzbudzają we mnie większych emocji.

 

 

Zatem pomijam część tych, na których, jak to mówią, się wychowałem. Na liście znajduje się portugalski „Moonspell” zaliczany czasem do black metalu lub gotyku. Według mnie jest to jedna z najciekawszych grup rockowych ostatnich trzech dekad. Ze względu choćby na niebanalne pomysły aranżacyjne i znakomity wokal Fernanda Ribeiry. Następne „oko” będzie jazzowe, potem elektroniczne i tzw. „poważne”. Od teraz takie wpisy będę zamieszczał na moim blogu slapik.com z podlinkowaniem na moim profilu.

 

1. „Monument” (Röyksopp & Robyn)
2. „Dangerous Curves” i „Circus” (King Crimson);
3. „Travel” i „Mandylion” (Gathering);
4. „Muffin Man” (Zappa);
5. „Awaken” (Yes);
6. „Wild Life” i „Dear Friend” (McCartney – Wings).
7. „The Butterfly Man”, „Counting the Cards” i „The Hanging Tree” (Arena).
8. „Hatchet” i „Bullets” (Archive),
9. „Children of The Revolution” (TRex);
10. „The Hardest Button To Button”, „Seven Nation Army” i „Ball and Biskuit” (White Stripes);
11 „The Rip”, „Road” i „We Carry On” (Portishead);
12. „Magdalene” i „Dekadence” (Moonspell);
13. „Firth of Fith” (Genesis);
14. „Wishin Well” i „Come to Together in the Morning” (The Free);
15. „Pneuma” i „Parabola” (Tool);
16. „Rajaz” i „Stationary Traveler” (Camel);
17. „Persephone” i „Xavier” (Dead can Dance);
18. „We’re an American Band” i „Heratbreaker” (Grand Funk Raillroad);
19. „Since I’ve Been Loving You” (Led Zeppelin);
20. „The Same Deep Water As You” (The Cure);
21. „Hear My Train A Comin’” wersja z płyty „Rainbow Bridge” (Iimi Hendrix).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post Navigation